Pierwsze skojarzenie na hasło załoga 4club jakie przychodzi mi na myśl to dżi-dżi. Niekiedy mam wrażenie że od niej wszystko się zaczęło. Była pierwszym widocznym dowodem, że zaułek zmienia się z korzyścią dla branży, staje się klubem tęczy. Była tez motorem napędowym, gdy powstawał 4club. Nie pytała się co z tego będzie miała, podwijała rękawy i ruszała twardo do pracy. Kiedy my robiliśmy wszystko by nic nie robić ona lata z wałkiem i rzucała pomysłami jak z rękawa. Swoim poczuciem humoru rozładowywała napięcie i jakoś tak lżej się na sercu robiło, a strach że się nie uda, nie wyjdzie uciekał gdzieś. Pierwsza brała się za reklamę klubu, często szybciej od nas i o wiele lepiej.
Nie wyobrażam sobie klubu bez gee gee, ale niestety czas rozstania nadszedł i musimy ją pożegnać z załogi 4club. Tak więc w imieniu całej czwórki, a także całej załogi dziękuje:
za pomoc w tworzeniu klubu, za rozbrajające poczucie humoru, za słowa pociechy, za najlepsze na świecie pocałunki, za bezinteresowność, za pomysły i częste przejmowanie inicjatywy, za ostre reakcje na to co złe, dzięki czemu czuliśmy się bezpieczniej.
Gee gee trzymam za ciebie kciuki i mam nadzieje że jeszcze nie raz będzie nam dane wypić kamikadze i świetnie się bawić. Za wszystkie te złe chwile, które wynikały z mojego dość nerwowego usposobienia przepraszam i w większości spraw i konfliktów przyznaje Ci racje o czym wiesz, a ja uparcie w słowie mówionym się do tego nie przyznam.
Hmmmm pisząc tą notkę chyba chwyciłem lekkiego doła, bo tak patrzę na nasz kochany bar i z przerażeniem stwierdzam ze rotacja jest w nim stanowczo za duża, a z odejściem gee gee nie został już nikt z ekipy otwierającej(...)