
Przez ostatnie pół roku poziom mojego wyluzowania i spokoju bliski był nirwany. Ale tak to bywa, że czasem jakieś chuj wie co się do dupy przyczepi i odpaść nie chce. Gorzej robi się jak to coś za wszelką cenę chce zaznaczyć swoja obecność, ale już najgorzej jak zaczyna na łeb włazić i pewność ma, że to bedzie jedna wielka códowna obopólna korzyść. No i nadszedł moment, kiedy wyrwał się publicznie mój ścisło upchany wkurw... i chuj strzelił moją nirwanę!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz