
Nie ma to jak utopić wszelkie smutki i radości w alkoholu. Tyle, że mieszanka emocji tych pozytywnych jak i negatywnych z piwkiem, tequilą i wiśnióweczką bywa zabójcza dla trzeźwej świadomości. Tak też trafiło się nam naszej nowej barmance. Początkowo upita na "misia" skończyła zalana w trupa! Wtedy to taki misio staje się głównym bohaterem najśmieszniejszych dialogów. Potem nagle urywa w pół i ląduje na ścianie a ze ściany to już można tylko na podłogę. Taki RESET. I dziękujemy. Koniec imprezki. Przynajmniej dotąd pamięta. Reszta to już tylko mgiełka: że w taksówce za dużo zakrętów, że kto jej kurwa kurtki nie zapiął, i dlaczego kazałam jej zęby myć po pijaku(?) [sama kazała się do łazienki zaprowadzić, żeby kły wyszorować, a potem mnie opierdziela,że jak mogłam ją w takim stanie zmuszać do tak trudnej czynności] Ale mycie zębów się przydało po serii kolorowych spawów z makaronem z obiadu do reklamówki H&M, która na szczęście tego wieczora walała sie po pokoju. [oj biedny byłby ten schodzony dywanik!] Sally twarda sztuka jest i sama sobie nie dała zasnąć nawijając, aż ją sen zmorzył.
