piątek, 28 marca 2008

nagły atak spawacza


Nie ma to jak utopić wszelkie smutki i radości w alkoholu. Tyle, że mieszanka emocji tych pozytywnych jak i negatywnych z piwkiem, tequilą i wiśnióweczką bywa zabójcza dla trzeźwej świadomości. Tak też trafiło się nam naszej nowej barmance. Początkowo upita na "misia" skończyła zalana w trupa! Wtedy to taki misio staje się głównym bohaterem najśmieszniejszych dialogów. Potem nagle urywa w pół i ląduje na ścianie a ze ściany to już można tylko na podłogę. Taki RESET. I dziękujemy. Koniec imprezki. Przynajmniej dotąd pamięta. Reszta to już tylko mgiełka: że w taksówce za dużo zakrętów, że kto jej kurwa kurtki nie zapiął, i dlaczego kazałam jej zęby myć po pijaku(?) [sama kazała się do łazienki zaprowadzić, żeby kły wyszorować, a potem mnie opierdziela,że jak mogłam ją w takim stanie zmuszać do tak trudnej czynności] Ale mycie zębów się przydało po serii kolorowych spawów z makaronem z obiadu do reklamówki H&M, która na szczęście tego wieczora walała sie po pokoju. [oj biedny byłby ten schodzony dywanik!] Sally twarda sztuka jest i sama sobie nie dała zasnąć nawijając, aż ją sen zmorzył.

środa, 19 marca 2008

podrywacz (?)

blondyn: Chciałbym wejść...
ja: A znasz profil klubu?
blondyn: Znam.
ja: To jaki jest?
blondyn: No, taki trochę homoseksualny...
ja: Raczej bardzo homoseksualny. Trochę to on jest heteroseksualny.
blondyn: Aha. To dziewczyny tu raczej nie znajdę?
ja: Nie wiem. Nie wszystkie są lesbijkami.
blondyn: A są jakieś fajne?
ja: Są tylko, że wszystkie fajne są (albo będą) lesbijkami.
blondyn: To może jakaś zmieniłaby dla mnie orientację?
i tu się zacinam, kompletnie zaskoczona tekstem posyłam tylko w stronę blondyna niemrawe: Nie wiem. Musisz zapytać.

czwartek, 13 marca 2008

Srodowe karaoke w 4clubie to kopalnia smiesznych, czasem dziwnych a czasem po prostu bezsensownych dialogow...

1: ...gdybym tylko nie miala meza...
2: Ale kompletnie mi to nie przeszkadza.
1: Nie moge. Ja przed Bogiem przysiegalam.
[koniec koncow chyba Go przekonala i przymknal oko... wyszlo na to, ze mezatki calkiem niezle caluja.]

1: Ej, nie uzylas dzisiaj 'pumy'...!
2: A co, te sa brzydkie?
1: Nie. No na tobie to nawet kupa cudownie pachnie.
[to chyba byl komplement]

środa, 12 marca 2008

today...

I've been wondering how many things have I achived in my life, that I am proud of?
To tell you the truth, nothing good comes into my mind.
I am still dreaming insead of making my dreams alive.
Fucking boredom makes me feel exhausted. Oh, yes doing nothing can be exhausting.
I know what i need to do... I need to feel fresh and funky again!!!
But how? I hope I'll find it out soon...

wtorek, 11 marca 2008

[she knows] what else is there

It was me on the road
But you couldn't see me
Too many lights out,
But nowhere near here

It was me on the road
Still you couldn't see me
And the flashlights and explosions

Roads and getting nearer
We cover distance but not together

I am the storm
I am the wonder
And the flashlights nightmares
and sudden explosions

I don't know what more to ask for
I was given just one wish

It's about you and the sun
A morning run
The story of my maker
What I have and what I ache for

I've got a golden ear
I cut and I spear
And what else is there

Roads and getting nearer
We cover distance still not together

If I am the storm
If I am the wonder
Will I have flashlights nightmares
And sudden explosion

There's no room where I can go and
You've got secrets too

I don't know what more to ask for
I was gven just one wish

i have enough

Coraz bardziej nie moge doczekac sie wyjazdu.
Niby tylko do Chester, ale jestem pewna, ze to wystarczy.
Chyba zaczynam sie w tym wszystkim dusic.
Teraz nawet wypad do lasu odciazylby mnie od nawalu tych mysli gownianych. Chyba mam juz dosc...
Dosc mam usmieszkow, zapytan o samopoczucie
i wyznan uwielbienia.
Potrzebuje zmiany.
Najlepiej nalezc sie tam gdzie mnie nie znaja
i gdzie tak latwo nie znajda mnie ci ktorych ja znam.
Przemyslec sobie i zaplanowac wszystko z daleka od dobrych rad rodzicow.
Albo po prostu byc i myslec o niczym.
Zapomniec o planach i obowiazkach.
Dac sie poniesc z pradem i zbudowac od nowa wlasne JA.

poniedziałek, 10 marca 2008

joy

U: I love you.
M: I love you too.
U: I love you three...